Prokuratura Okręgowa w Częstochowie odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie narażenia pacjentów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Na początku czerwca 2019 roku do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez dyrekcję Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, które zostało podpisane przez kierownika jednego z oddziałów tego szpitala. Według zawiadamiającego dyrekcja szpitala, poprzez niewłaściwe zarządzanie, naraża pacjentów oddziału na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

W toku postępowania sprawdzającego przesłuchano w charakterze świadka zawiadamiającego o przestępstwie, który sprecyzował, że nieprawidłowości w zarzadzaniu polegają na likwidacji dwuosobowego dyżuru lekarskiego w godzinach popołudniowych i nocnych oraz pozostawieniu na tym dyżurze tylko jednego lekarza, a także na braku pełnej obsady anestezjologów, co wiązało się z ograniczeniem dostępu do sal operacyjnych. Ponadto w postępowaniu rozpytano przedstawicieli dyrekcji szpitala oraz zapoznano się z dokumentacją dotyczącą sprawy, uzyskaną z WSS w Częstochowie.

Na podstawie przeprowadzonych dowodów ustalono, że decyzja o likwidacji dwuosobowego dyżuru lekarskiego była podjęta przez poprzednią dyrekcję. Obecna dyrekcja podtrzymała decyzję, zapewniając dyżur drugiego lekarza po telefonem. Ponadto stwierdzono, że przyczyną podjęcia decyzji była przeprowadzona analiza, z której wynikało, że na większości dyżurów nie wykonywano zabiegów operacyjnych. Jednocześnie ustalono, że przyczyną braku pełnej obsady anestezjologów była sytuacja na rynku pracy oraz długotrwałe zwolnienia lekarskie i urlopy macierzyńskie.

W trakcie postępowania nie ujawniono przypadków pacjentów, którzy mogli zostać narażeni na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, na skutek decyzji dotyczącej dyżurów oraz braku pełnej obsady anestezjologów.

Uwzględniając wskazane okoliczności, prokurator wydał postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia w przedmiotowej sprawie, z uwagi na niestwierdzenie znamion przestępstwa.

Postanowienie jest nieprawomocne. Prawo złożenia zażalenia przysługuje Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu w Częstochowie.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe skierowała do Sądu Rejonowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko Jackowi T., dotyczący spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób.

W toku śledztwa ustalono, że 17 stycznia 2019 roku około godziny 23.00 44-letni Jacek T. dobijał się do drzwi mieszkania w kamienicy, znajdującej się w Częstochowie przy ulicy Równoległej, w którym mieszka jego konkubina z córką. Jacek T. groził też kobiecie podpaleniem mieszkania, jeżeli nie zostanie wpuszczony do środka.

Po upływie pewnego czasu pokrzywdzona poczuła zapach dymu i otworzyła palące się drzwi wejściowe. W tym samym czasie inni lokatorzy budynku zawiadomili o pożarze służby ratunkowe, które ewakuowały wszystkich mieszkańców. 8 osób zostało przewiezionych do szpitala, z uwagi na stwierdzone u nich podtrucie tlenkiem węgla.

Jacek T. został zatrzymany przez policjantów na miejscu zdarzenia, a przeprowadzone wobec niego badanie wykazało około 2 promili alkoholu w wydychanym powietrzu.

Na podstawie opinii biegłego ds. pożarnictwa ustalono, że przyczyna pożaru było zaprószenie ognia w okolicach drzwi wejściowych mieszkania, należącego do konkubiny oskarżonego. Ponadto biegły uznał, że pożar stanowił zagrożenie dla życia i zdrowia osób, które przebywały w strefie oddziaływania dymu i gazów pożarowych.

Przesłuchany przez prokuratora pod zarzutem spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób Jacek T. nie przyznał się zarzucanego mu przestępstwa. Podejrzany wyjaśnił, że konkubina nie wpuściła go do mieszkania, gdyż był pod wpływem alkoholu i dlatego przebywał pod drzwiami, pijąc piwo i paląc papierosy. Jacek T. oświadczył również, że groźby podpalenia mieszkania wypowiadał „dla żartów”.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie.

Jacek T. był w przeszłości karany.

Przestępstwo spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa w Częstochowie skierowała do Sądu Okręgowego w Częstochowie, akt oskarżenia przeciwko 31-letniemu Konradowi J., dotyczący gwałtów na kobietach świadczących usługi seksualne oraz zabójstwa jednej z nich.

W toku śledztwa ustalono, że 29 grudnia 2017 roku mieszkaniec województwa mazowieckiego Konrad J. wyjechał z domu samochodem dostawczym i udał się w kierunku Częstochowy, chcąc skorzystać z usług seksualnych kobiet, świadczących takie usługi przy drodze DK-1. W okolicach miejscowości Wikłów k. Częstochowy usługi seksualne oferowała 26-letnia obywatelka Bułgarii. Konrad J. uzgodnił z nią wykonanie usługi, po czym kobieta wsiadła do jego samochodu i udali się w głąb lasu. Tam oskarżony zabrał pokrzywdzonej telefon komórkowy, pobił, związał kablem elektrycznym i skuł kajdankami oraz wrzucił ją do przestrzeni bagażowej. Następnie Konrad J. brutalnie zgwałcił kobietę. W pewnym momencie na miejsce zdarzenia przyjechała znajoma kobiety, co skutkowało ucieczką oskarżonego. Konrad J. został zatrzymany jeszcze tego samego dnia przez zawiadomionych o zdarzeniu policjantów.

Na wniosek prokuratora Konrad J. został tymczasowo aresztowany pod zarzutem zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem obywatelki Bułgarii.

W wyniku przeszukania należących do oskarżonego pomieszczeń ujawniono telefony komórkowe i inne przedmioty, które jak później stwierdzono, należały do kobiet świadczących usługi seksualne przy drogach.

W trakcie dalszego śledztwa ustalono, że 18 grudnia 2017 roku w Danielowie (powiat radomszczański) ujawniono płytko zakopane zwłoki 19-letniej obywatelki Bułgarii, która zajmowała się świadczeniem usług seksualnych i zaginęła 22 maja 2017 roku.

W postępowaniu stwierdzono, że 22 maja 2017 roku Konrad J. przyjechał samochodem dostawczym w okolice Danielowa i udał się do lasu w towarzystwie ww. kobiety. Tam pobił pokrzywdzoną, związał kablem i drutem oraz wielokrotnie brutalnie zgwałcił. Następnie w nieustalony sposób pozbawił kobietę życia i jej zwłoki zakopał w pobliżu. Konrad J. zabrał także pokrzywdzonej telefon komórkowy, torebkę i biżuterię, które zostały znalezione w jego miejscu zamieszkania.

Aktem oskarżenia objęto również przestępstwa zgwałcenia kobiet świadczących usługi seksualne przy drogach, których Konrad J. dopuścił się 11 sierpnia 2017 roku w Piotrkowie Trybunalskim oraz 30 października 2017 roku w Dąbrowie Górniczej. W tych przypadkach sposób działania sprawcy był podobny do zdarzeń opisanych powyżej. Konrad J. zabierał kobiety samochodem do lasu, w celu skorzystania z usługi seksualnej, groził pozbawieniem życia, krępował, dotkliwie bił oraz wielokrotnie brutalnie gwałcił. Oskarżony zabierał także pokrzywdzonym telefony komórkowe, pieniądze i inne przedmioty.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Konrad J. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw i złożył obszerne wyjaśnienia. Na końcowym etapie śledztwa podejrzany zmienił wyjaśnienia, nie przyznając się do zabójstwa obywatelki Bułgarii.

W wydanej opinii biegli lekarze psychiatrzy stwierdzili, że w chwili dokonania zarzucanych mu czynów Konrad J. był poczytalny. Natomiast na podstawie opinii biegłych psychologów stwierdzono, że oskarżony spełnia psychologiczne kryteria seryjnego sprawcy działającego z motywacji seksualnej.

Konrad J. nie był w przeszłości karany.

Przestępstwo zabójstwa, popełnione w związku z dokonaniem zgwałcenia, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 12 do 15 lat, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawiania wolności. Przestępstwo zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 5 do 15 lat.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa w Zawierciu skierowała do Sądu Okręgowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko Kacprowi B., w sprawie popełnionego w 2012 roku przestępstwa spowodowania ciężkich obrażeń ciała, skutkujących zgonem pokrzywdzonego.

W toku śledztwa ustalono, że 24 lutego 2012 roku w godzinach nocnych 20-letni wówczas Kacper B. przebywał w barze w Łazach w towarzystwie swojej dziewczyny i znajomych. W pewnym momencie w sali tanecznej baru doszło do awantury pomiędzy oskarżonym i 30-letnim Damianem S. W trakcie szarpaniny Kacper B. uderzył pokrzywdzonego, co skutkowało jego upadkiem na posadzkę. Następnie oskarżony kopał pokrzywdzonego po całym ciele, w tym po głowie. W wyniku zdarzenia Damian S. stracił przytomność i został przewieziony do szpitala w Zawierciu, gdzie zmarł 6 marca 2012 roku.

Na podstawie zarządzonej przez prokuratora sekcji zwłok ustalono, że Kacper B., w wyniku zadawanych ciosów, spowodował u pokrzywdzonego poważne obrażenia głowy w postaci stłuczenia mózgu i złamań kości czaszki. Według biegłych z zakresu medycyny sądowej obrażenia te skutkowały zgonem Damiana S.

Bezpośrednio po pobiciu Damiana S. oskarżony opuścił bar, a następnie ukrywał się przed organami ścigania. Poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania został zatrzymany na terytorium Wielkiej Brytanii i w kwietniu 2019 roku przekazany polskim organom ścigania.

Przesłuchany przez prokuratora pod zarzutem śmiertelnego pobicia Kacper B. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Zawierciu zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie.

Kacper B. nie był w przeszłości karany.

Zarzucane oskarżonemu przestępstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego zgonem człowieka, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 2 do 12 lat.

Zgodnie z nowelizacją kodeksu karnego, obowiązującą od 13 lipca 2017 roku, nastąpiło zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego zgonem człowieka. Obecnie takie przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 5 do 15 lat, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawienia wolności.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek