Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wyrok w sprawie przeciwko Dawidowi N. i Zbigniewowi D., dotyczący zabójstwa dokonanego w lutym 2017 roku w Rębielicach Królewskich.

W dniu 10 lipca 2018 roku Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał Dawida N. za przestępstwo zabójstwa na karę 25 lat pozbawienia wolności, a Zbigniewa D. na karę 15 lat pozbawienia wolności.

Prokurator w mowie końcowej wnosił o wymierzenie oskarżonemu Dawidowi N. kary dożywotniego pozbawiania wolności, a oskarżonemu Zbigniewowi D. kary 25 lat pozbawienia wolności.

Prokuratora Rejonowa w Częstochowie, która skierowała akt oskarżenia w tej sprawie, złoży wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i po jego uzyskaniu rozważy wniesienie apelacji do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

W toku śledztwa ustalono, że pokrzywdzony Edward D. zamieszkiwał z żoną w miejscowości Rębielice Królewskie, a dwaj dorośli synowie małżeństwa od 10 lat mieszkali w Zabrzu. Edward D. od 20 lat nie pracował i pozostawał na utrzymaniu żony. Ponadto stwierdzono, że nadużywał on alkoholu oraz stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony i synów. W 2001 roku Edward D. został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa syna Dariusza D.

W dniu 1 lutego 2017 roku Edward D. pobił żonę, będąc pod wpływem alkoholu. Po tym zdarzeniu Halina D. wyprowadziła się z domu i zamieszkała u rodziny, nie kontaktując się z mężem. Halina D. ustaliła z synem Zbigniewem D. (41 lat), że 8 lutego 2017 roku przyjedzie po nią, aby zabrać ją do swojego domu w Zabrzu.

Zbigniew D. wraz z konkubiną i jej 19-letnim bratem Dawidem N., 8 lutego 2017 roku w godzinach popołudniowych przyjechali do sąsiedniej miejscowości i mężczyźni pieszo udali się do Rębielic Królewskich. Konkubina Zbigniewa D. oczekiwała na nich w samochodzie. W trakcie podróży z Zabrza mężczyźni spożywali znaczne ilości wódki i piwa. Wcześniej Zbigniew D. poprosił Dawida N., aby pomógł mu „dać nauczkę” ojcu za jego zachowanie wobec matki.

Po wejściu do domu, Zbigniew D. zaatakował Edwarda D., a potem mężczyźni zaczęli szarpać się za ubrania. Wtedy Dawid N. kilkakrotnie uderzył w głowę pokrzywdzonego taboretem lub deską. Następnie Dawid N. zadał Edwardowi D. około 40 ciosów nożem w okolice głowy, szyi i klatki piersiowej. W tym czasie pokrzywdzony był przytrzymywany przez Zbigniewa D.

Gdy Edward D. przestał dawać oznaki życia, mężczyźni zawinęli ciało zmarłego w kołdrę, wynieśli na podwórze i wrzucili do studni na głębokość około 10 metrów. Potem Zbigniew D. i Dawid N. wrócili do domu i podpalili szmaty, aby spowodować pożar i zatrzeć ślady przestępstwa.

Następnie Zbigniew D. w towarzystwie konkubiny i Dawida N. pojechał po matkę i udał się z nią do jej domu, gdyż przed wyjazdem do Zabrza chciała zabrać lekarstwa. Gdy Halina D. z synem weszli do ganku, zauważyli wydostający się dym. Wtedy Zbigniew D. zawiadomił telefonicznie o pożarze Straż Pożarną. W trakcie akcji gaśniczej strażacy ujawnili w studni zwłoki Edwarda D.

Zbigniew D. został zatrzymany na miejscu zdarzenia 9 lutego 2017 roku o godz.0.15, a Dawid N. w Zabrzu o godz.12.15. Przesłuchani przez prokuratora pod zarzutem zabójstwa Edwarda D. przyznali się do zarzucanej im zbrodni. Podejrzani złożyli wyjaśnienia, w których opisali przebieg zdarzenia oraz oświadczyli, że nie chcieli zabić Edwarda D., a jedynie go pobić.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanych tymczasowe aresztowanie.

Zbigniew D. nie był w przeszłości karany. Dawid N. był karany za kradzież z włamaniem oraz rozbój. Zakład karny opuścił 31 stycznia 2017 roku.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe skierowała do Sądu Rejonowego w Częstochowie, akt oskarżenia przeciwko Jolancie S., dotyczący narażenia 5-letniego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W toku dochodzenia ustalono, że 16 kwietnia 2018 roku 47-letnia Jolanta S. przebywała w towarzystwie 5-letniego syna na dworcu kolejowym Częstochowa Osobowa. W pewnym momencie, na skutek niewłaściwego sprawowania opieki przez matkę, dziecko wpadło w przestrzeń pomiędzy krawędzią peronu a ruszającym pociągiem. Widząc opisane zdarzenie w lusterku motorniczy niezwłocznie zatrzymał ruszający pociąg. W wyniku upadku chłopiec nie odniósł obrażeń ciała i jego stan zdrowia nie wymagał hospitalizacji.

Na podstawie badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu stwierdzono u Jolanty S. około 0,6 promila alkoholu.

W postępowaniu Jolancie S. przedstawiono zarzut narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przesłuchana w charakterze podejrzanego Jolanta S. nie przyznała się do zarzucanego jej przestępstwa i wyjaśniła, że nie była w stanie przewidzieć zachowania dziecka.

Prokurator zastosował wobec podejrzanej środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji, zobowiązując ją do stawiennictwa w komisariacie 3 razy w tygodniu oraz nakazując powstrzymanie się od nadużywania alkoholu.

Jolanta S. nie była w przeszłości karana.

Przestępstwo narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo (np. rodzic), przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania kradzieży bankomatu, zainstalowanego w jednym ze sklepów w Częstochowie.

Z wstępnych ustaleń postepowania wynika, że trzech mieszkańców Warszawy i okolic przyjechało do Częstochowy, gdzie dokonali kradzieży samochodu osobowego. W nocy z 26/27 czerwca 2018 roku tym samochodem mężczyźni udali się w okolice sklepu sieci dyskontowej. Tam najpierw próbowali wybić szybę do sklepu, a gdy to nie powiodło się, staranowali drzwi wejściowe przy użyciu skradzionego samochodu.

Wtedy interwencję podjęli funkcjonariusze Policji, którzy na gorącym uczynku zatrzymali jednego ze sprawców. Pozostali dwaj zostali ujęci w bezpośrednim pościgu. W wyniku przeszukania policjanci znaleźli metalowe liny, przy użyciu których sprawcy zamierzali wyrwać bankomat z podłoża.

Prokurator przedstawił sprawcom w wielu od 37 do 52 lat zarzuty usiłowania kradzieży z włamaniem bankomatu oraz kradzieży z włamaniem samochodu osobowego. Na obecnym etapie, z uwagi na dobro śledztwa, prokuratura nie udziela informacji, czy mężczyźni przyznali do winy i złożyli wyjaśnienia.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Zarzucane podejrzanym przestępstwa są zagrożone karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe skierowała do Sądu Rejonowego w Częstochowie, akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi S., dotyczący sprowadzenia niebezpieczeństwa wybuchu butli gazowej.

 

W toku śledztwa ustalono, że 40-letni Mariusz S. mieszkał z siostrą i jej konkubentem w częstochowskiej dzielnicy Dźbów. Pomiędzy rodzeństwem często dochodziło do awantur, wszczynanych przez nadużywającego alkoholu Mariusza S. W trakcie awantur oskarżony wielokrotnie groził siostrze pozbawieniem życia oraz ubliżał wulgarnymi słowami. W mieszkaniu rodzeństwa często interweniowała Policja, a interwencje kończyły się doprowadzeniem nietrzeźwego Mariusza S. do izby wytrzeźwień.

W dniu 6 lutego 2018 roku Mariusz S. wrócił do domu pod wpływem alkoholu i przygotowywał sobie posiłek na butli gazowej. Po pewnym czasie stał się agresywny w stosunki do siostry, ubliżając jej i grożąc pozbawieniem życia. Następnie udał się do swojego pokoju, gdzie odkręcił zawór butli gazowej i wyszedł z mieszkania. Siostra oskarżonego i jej koleżanka poczuły zapach gazu i weszły do pokoju Mariusza S. Tam ujawniły stojącą na lodówce butlę gazową z maksymalnie odkręconym kurkiem. Siostra oskarżonego zakręciła zawór i o zdarzeniu zawiadomiła Policję.

Na podstawie opinii biegłego z zakresu pożarnictwa ustalono, że spowodowanie swobodnego ulatniania się gazu w zamkniętym pomieszczeniu skutkowało sprowadzeniem bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru lub wybuchu.

W śledztwie prokurator przedstawił Mariuszowi S. zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru lub eksplozji, które zagrażały życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, a także kierowania gróźb karalnych pod adresem siostry. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Mariusz S. nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw i wyjaśnił, że nie odkręcił zaworu butli i nigdy nie groził siostrze.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. 

Mariusz S. był w przeszłości karany za przestępstwo spowodowania obrażeń ciała.

Przestępstwo sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Natomiast przestępstwo kierowania gróźb karalnych jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 2 lat.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek