Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do Sądu Rejowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko 36-letniemu Przemysławowi Ł., dotyczący posiadania broni palnej i znacznej ilości narkotyków.

Od lipca 2017 roku prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące naruszenia praw pracowniczych na szkodę obywateli Ukrainy, zatrudnionych w firmie Przemysława Ł.

W dniu 2 września 2017 roku funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji przeprowadzili przeszukanie pomieszczeń w gminie Popów, należących do Przemysława Ł. W wyniku tej czynności ujawniono ponad 2200 gram marihuany oraz 0,7 gram amfetaminy. Z tych ilości narkotyków można sporządzić około 15.000 jednorazowych porcji konsumenckich.

Ponadto w trakcie przeszukania funkcjonariusze organów ścigania znaleźli broń palną w postaci strzelby powtarzalnej kal.12 oraz 39 sztuk amunicji w postaci naboi do broni gładkolufowej. Ustalono także, że Przemysław Ł. nie posiada pozwolenia na posiadanie broni palnej.

W pomieszczeniach firmy oskarżonego ujawniono również znaczne ilości papierosów i alkoholu bez znaków akcyzy.

Przemysław Ł., przesłuchany przez prokuratora pod zarzutem nielegalnego posiadania broni palnej i znacznej ilości narkotyków oraz wyrobów akcyzowych bez polskich znaków akcyzy, przyznał się do zarzucanych mu przestępstw.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie.

Przemysław Ł. był w przeszłości karany za przestępstwo karne skarbowe.

Przestępstwo posiadania broni palnej i amunicji bez zezwolenia, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, a przestępstwo posiadania znacznej ilości narkotyków karą od 1 roku do 10 lat pozbawiania wolności. Za zarzucane oskarżonemu przestępstwo karne skarbowe sąd może wymierzyć sprawcy karę grzywny do 500.000 zł.

Termin pierwszej rozprawy wyznaczono na dzień 18 grudnia 2017 roku.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Sąd Rejonowy w Lublińcu wydał wyrok w sprawie lekarza ze Szpitala Powiatowego w Lublińcu, dotyczący narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W dniu 30 listopada 2017 roku Sąd Rejonowy w Lublińcu wydał wyrok w sprawie przeciwko kierownikowi oddziału chirurgii Szpitala Powiatowego w Lublińcu. Sąd skazał oskarżonego na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na okres próby 2 lat oraz zasądził od niego na rzecz żony pokrzywdzonego zadośćuczynienie w kwocie 10.000 zł.

Wyrok zapadł po uprzednim złożeniu przez oskarżonego wniosku o skazanie go bez przeprowadzania rozprawy. Jest on zgodny z wnioskami o wymiar kary, jakie w tej sprawie złożył prokurator.

W stosunku do drugiego z oskarżonych Sąd Rejonowy w Lublińcu będzie prowadził rozprawę, której termin nie został jeszcze wyznaczony.

Poniżej informacja prasowa dot. skierowania aktu oskarżenia w przedmiotowej sprawie.

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do Sądu Rejonowego w Lublińcu, akt oskarżenia przeciwko lekarzom ze Szpitala Powiatowego w Lublińcu, dotyczący narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W toku śledztwa ustalono, że 23 października 2011 roku 67-letni Władysław B. został przywieziony przez pogotowie ratunkowe do Szpitala Powiatowego w Lublińcu, gdyż uskarżał się na silny ból brzucha. Tam został przyjęty na oddział chirurgii z rozpoznaniem zapalenia pęcherzyka żółciowego. Po przyjęciu pacjenta przeprowadzono badanie RTG jamy brzusznej, które oceniono jako nie rozstrzygające diagnostycznie. Wykonujący badanie zasugerował jego powtórzenie po odpowiednim przygotowaniu pacjenta, czego jednak nie uczyniono. 28 października 2011 roku Władysław B. został wypisany ze szpitala, pomimo dalszego odczuwania bólu i złego samopoczucia. Jednym z powodów podjęcia takiej decyzji mógł być trwający remont szpitala i konieczność ograniczenia ilości pacjentów.

Następnego dnia Władysław B. ponownie został przewieziony do ww. szpitala, z uwagi na nie ustąpienie dolegliwości. 30 października 2011 roku wykonano badanie RTG jamy brzusznej, które wskazywało na perforację przewodu pokarmowego i zapalenie otrzewnej. Tego samego dnia wykonano zabieg operacyjny otwarcia jamy brzusznej. Po zabiegu stan zdrowia pacjenta ulegał dalszemu pogorszeniu, co skutkowało przewiezieniem go do specjalistycznych placówek medycznych w Katowicach i Sosnowcu. Pomimo kilkukrotnych zabiegów operacyjnych Władysław B. zmarł 13 stycznia 2012 roku.

W toku śledztwa zasięgnięto opinii Zakładu Medycyny Sądowej Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, celem ustalenia czy postępowanie personelu medycznego w zakresie opieki nad Władysławem B. było prawidłowe i zgodne z zasadami sztuki medycznej. W wydanej opinii biegli dopatrzyli się szeregu nieprawidłowości w postępowaniu lekarza zajmującego się pacjentem oraz kierownika oddziału chirurgii. Według biegłych, po przyjęciu pacjenta do szpitala nie wykonano niezbędnych czynności diagnostycznych i przedwcześnie zdecydowano o wypisaniu pacjenta. Ponadto z opinii wynika, że po ponownym przyjęciu pacjenta należało niezwłocznie wykonać badanie TK brzucha oraz przeprowadzić zabieg operacyjny w trybie natychmiastowym. Podjęcie takich działań zwiększałoby szanse pacjenta na uratowanie życia. W konkluzji biegli stwierdzili, że nieprawidłowe zachowanie lekarzy naraziło Władysława B. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Według biegłych brak jest podstaw do przyjęcia związku przyczynowego pomiędzy błędnym postępowaniem personelu medycznego, a późniejszym zgonem pacjenta, gdyż perforacja przewodu pokarmowego zawsze stwarza zagrożenie dla życia pacjenta. Leczenie chirurgiczne tego schorzenia zwiększa wprawdzie szansę uratowania życia, nie dając jednak takiej gwarancji.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego lekarz zajmujący się pacjentem nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia, w których swoje postępowanie w zakresie opieki nad Władysławem B. ocenił jako prawidłowe. Natomiast kierownik oddziału chirurgii przyznał, że mógł dokonać błędnej interpretacji badania RTG jamy brzusznej pacjenta.

Przestępstwo nieumyślnego narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 1 roku.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe skierowała do Sądu Rejonowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko Norbertowi K., dotyczący wywołania fałszywego alarmu bombowego.
W śledztwie ustalono, że 22 maja 2017 roku około dodz.12.00, pracownik Sądu Rejonowego w Częstochowie odebrał telefon z informacją, że budynku sądu został podłożony ładunek wybuchowy. W reakcji na tą informację powiadomione zostały Policja, Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe i Pogotowie Energetyczne, celem zabezpieczenia miejsca zdarzenia. Dokonano także pirotechnicznego sprawdzenia całego budynku, w wyniku którego nie ujawniono w obiekcie materiałów lub urządzeń wybuchowych. Po dokonaniu wstępnej weryfikacji informacji odstąpiono od ewakuacji pracowników i interesantów z budynku sądu.
Na podstawie podjętych czynności śledczych stwierdzono, że telefon do sądu z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego, został wykonany z automatu telefonicznego, znajdującego się w budynku Aresztu Śledczego w Częstochowie. W wyniku analizy monitoringu ustalono, że połączenie do sądu zostało wykonane przez osadzonego w Areszcie Śledczym 26-letniego Norberta K.
W toku śledztwa prokurator przedstawił Norbertowi K. zarzut wywołania fałszywego alarmu bombowego. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Norbert K. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień.
Norbert K. był w przeszłości wielokrotnie karany za kradzieże, oszustwa i rozbój.
Zarzucane oskarżonemu przestępstwo z art.224a kk jest zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Artykuł 224a kodeksu karnego („Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat”), został dodany do kodeksu z dniem 12 listopada 2011 roku.
Powodem nowelizacji prawa karnego był fakt, że sprawcy tego typu zdarzeń, jak opisane powyżej, ponosili odpowiedzialność wyłącznie za popełnienie wykroczenia spowodowania fałszywego alarmu, zagrożonego karą do 30 dni aresztu (art.66§1 kodeksu wykroczeń: „Kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 zł”).

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe skierowała do Sądu Okręgowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko Danielowi N., dotyczący zabójstwa matki.

W toku śledztwa ustalono, że pokrzywdzona Małgorzata N. zamieszkiwała w Częstochowie przy ul. Niepodległości wraz z 12-letnim synem. W mieszkaniu tym często przebywał także niepracujący i nadużywający alkoholu syn pokrzywdzonej 37-letni Daniel N.

24 maja 2017 roku małoletni syn Małgorzaty N. przyszedł do trzeciego syna pokrzywdzonej Marcina N. i poinformował go, że matka przebywa w szpitalu. Informacja o takiej treści została wcześniej przekazana małoletniemu bratu i sąsiadom pokrzywdzonej przez Daniela N. Marcin N. skontaktował się ze wszystkimi częstochowskimi szpitalami, gdzie dowiedział się, że Małgorzata N. nie była w nich hospitalizowana.

W związku z tym Marcin N. w towarzystwie brata pokrzywdzonej udał się do mieszkania Małgorzaty N., gdzie w wersalce ujawnił przykryte poduszkami zwłoki matki. W wyniku zarządzonej przez prokuratora sekcji zwłok stwierdzono, że przyczyną zgonu kobiety mogło być gwałtowne uduszenie.

W trakcie dalszych czynności śledczych ustalono, że 16 maja 2017 roku Daniel N. zaatakował matkę w jej mieszkaniu, dusząc ją za szyję, a następnie zaciskając ręce na jej ustach i nosie. Potem oskarżony zacisnął apaszkę na szyi nieprzytomnej Małgorzaty N., co spowodowało całkowite zamknięcie dróg oddechowych. Po dokonaniu zabójstwa Daniel N. ukrył zwłoki matki w wersalce i przykrył je pościelą. W następnych dniach oskarżony pił alkohol za pieniądze, które zabrał pokrzywdzonej. W tym czasie przebywał w mieszkaniu matki i spał na wersalce, w której znajdowały się jej zwłoki.

Skierowany do sądu akt oskarżenia dotyczy także innego przestępstwa popełnionego przez Daniela N. W dniu 18 lutego 2017 roku Daniel N. wszedł do sklepu przy ul. Kwiatkowskiego w Częstochowie i zaczął robić zakupy. Następnie spakował towary do reklamówek i nie płacąc za nie opuścił sklep. Gdy sprzedawczyni wybiegła za nim i złapała go za kurtkę, Daniel N. wyjął zza paska siekierę i zamachnął się nią w kierunku ekspedientki. Potem mężczyzna oddalił się z miejsca zdarzenia.

Przesłuchany przez prokuratora pod zarzutem zabójstwa i kradzieży rozbójniczej Daniel N. przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. W zakresie zabójstwa Małgorzaty N. podejrzany wyjaśnił, że denerwował go sposób, w jaki matka odnosiła się do młodszego brata i do niego. Natomiast wyjaśniając na temat zdarzenia w sklepie stwierdził, że jego zamiarem nie było użycie siekiery.

Na wniosek prokuratora, w dniu 27 maja 2017 roku Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie.

Na podstawie opinii biegłych lekarzy psychiatrów stwierdzono, że sprawca w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów nie miał zniesionej zdolności rozumienia znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem, czyli był w pełni poczytalny.

Daniel N. był w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko mieniu.

Przestępstwo zabójstwa jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 8 do 15 lat, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawiania wolności, a przestępstwo kradzieży rozbójniczej karą od roku do 10 lat pozbawiania wolności.

Termin pierwszej rozprawy wyznaczono na dzień 11 grudnia 2017 roku.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek

Prokuratura Rejonowa w Częstochowie skierowała do Sądu Okręgowego w Częstochowie, akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi D. i Dawidowi N., dotyczący zabójstwa dokonanego w lutym 2017 roku w Rębielicach Królewskich.
W toku śledztwa ustalono, że pokrzywdzony Edward D. zamieszkiwał z żoną w miejscowości Rębielice Królewskie, a dwaj dorośli synowie małżeństwa od 10 lat mieszkali w Zabrzu. Edward D. od 20 lat nie pracował i pozostawał na utrzymaniu żony. Ponadto stwierdzono, że nadużywał on alkoholu oraz stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony i synów. W 2001 roku Edward D. został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa syna Dariusza D.
W dniu 1 lutego 2017 roku Edward D. pobił żonę, będąc pod wpływem alkoholu. Po tym zdarzeniu Halina D. wyprowadziła się z domu i zamieszkała u rodziny, nie kontaktując się z mężem. Halina D. ustaliła z synem Zbigniewem D. (41 lat), że 8 lutego 2017 roku przyjedzie po nią, aby zabrać ją do swojego domu w Zabrzu.
Zbigniew D. wraz z konkubiną i jej 19-letnim bratem Dawidem N., 8 lutego 2017 roku w godzinach popołudniowych przyjechali do sąsiedniej miejscowości i mężczyźni pieszo udali się do Rębielic Królewskich. Konkubina Zbigniewa D. oczekiwała na nich w samochodzie. W trakcie podróży z Zabrza mężczyźni spożywali znaczne ilości wódki i piwa. Wcześniej Zbigniew D. poprosił Dawida N., aby pomógł mu „dać nauczkę” ojcu za jego zachowanie wobec matki.
Po wejściu do domu, Zbigniew D. zaatakował Edwarda D., a potem mężczyźni zaczęli szarpać się za ubrania. Wtedy Dawid N. kilkakrotnie uderzył w głowę pokrzywdzonego taboretem lub deską. Następnie Dawid N. zadał Edwardowi D. około 40 ciosów nożem w okolice głowy, szyi i klatki piersiowej. W tym czasie pokrzywdzony był przytrzymywany przez Zbigniewa D.
Gdy Edward D. przestał dawać oznaki życia, mężczyźni zawinęli ciało zmarłego w kołdrę, wynieśli na podwórze i wrzucili do studni na głębokość około 10 metrów. Potem Zbigniew D. i Dawid N. wrócili do domu i podpalili szmaty, aby spowodować pożar i zatrzeć ślady przestępstwa.
Następnie Zbigniew D. w towarzystwie konkubiny i Dawida N. pojechał po matkę i udał się z nią do jej domu, gdyż przed wyjazdem do Zabrza chciała zabrać lekarstwa. Gdy Halina D. z synem weszli do ganku, zauważyli wydostający się dym. Wtedy Zbigniew D. zawiadomił telefonicznie o pożarze
Straż Pożarną. W trakcie akcji gaśniczej strażacy ujawnili w studni zwłoki Edwarda D.
Zbigniew D. został zatrzymany na miejscu zdarzenia 9 lutego 2017 roku o godz.0.15, a Dawid N. w Zabrzu o godz.12.15. Przesłuchani przez prokuratora pod zarzutem zabójstwa Edwarda D. przyznali się do zarzucanej im zbrodni. Podejrzani złożyli wyjaśnienia, w których opisali przebieg zdarzenia oraz oświadczyli, że nie chcieli zabić Edwarda D., a jedynie go pobić.
Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanych tymczasowe aresztowanie.
Zbigniew D. nie był w przeszłości karany. Dawid N. był karany za kradzież z włamaniem oraz rozbój. Zakład kamy opuścił 31 stycznia 2017 roku.
Przestępstwo zabójstwa jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 8 do 15 lat, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawiania wolności.

rzecznik prasowy
prokurator Tomasz Ozimek